Kamieńczyk - Wysoki Kamień - Stóg Izerski - Jakuszyce - Kamieńczyk

  "Na piwo na Stóg Izerski"

   Dystans: 58 km
   Maks. wysokość: 1108 m n.p.m.
   Rekomendowany rower: MTB
   Stopień trudności: średni

 

Trasa niezwykle atrakcyjna ze względu na otaczające widoki. Niestety żeby je zobaczyć najpierw trzeba się trochę powspinać. Na dobry początek mamy podjazd na Wysoki Kamień (1055 m.n.p.m.), a na koniec podjazd na Stóg Izerski (1108 m.n.pm.) [foto]. Właśnie ze względu na te dwa podjazdy trasę nie można zaliczyć do tych szczególnie łatwych. Przejazd tam i z powrotem zajmuje amatorom z grubsza 5 h czystej jazdy.

Opis

 

Schronisko Kamieńczyk
Zaczynamy pod Kamieńczykiem. Jedziemy do głównej drogi Jakuszyce Szklarska asfaltem (szlak rowerowy nr 3), potem jakieś 100 m w dół w kierunku miasta i skręcamy w pierwszą leśną drogę w lewo. Po chwili dojeżdżamy do podrzędnego asfaltu, którym poprowadzono międzynarodowy szlak rowerowy ER-2.
 

mapka

Skrzyżowanie ze szlakiem ER-2
Skręcamy w lewo i jedziemy kilkaset metrów za znakami ER-2 i tras lokalnych. Następnie skręcamy w prawo w leśną drogę za znakami szlaku nr 11 i zaczynamy pierwszy poważniejszy podjazd.
 

 

Skrzyżowanie ze szlakiem niebieskim i trasami nr 2 i 8
Serpentynami docieramy do skrzyżowania. W prawo odbija pieszy szlak niebieski i trasy oznaczone nr 2 oraz 8. Skręcając w tę stronę można zyskać parę km, zaoszczędzić energii na podjazd oraz stracić niepowtarzalny widok, jaki rozpościera się z Wysokiego Kamienia. Wybieramy dłuższą wersję i skręcamy w prawo. Rozpoczyna się zjazd w kierunku Szklarskiej Poręby. Jedziemy za znakami trasy nr 11 aż do rozdroża pod Wysokim Kamieniem.

mapka

Rozdroże pod Wysokim Kamieniem.
Tutaj skręcamy w lewo za znakami szlaku czerwonego. Przed nami 1km pod górę oraz 200 m przewyższenia, które pokonujemy w zależności od kondycji na siodełku albo obok niego.
 

mapka

Wysoki Kamień
Miejsce to szczyci się najlepszą panoramą [foto] jaka roztacza się na polskie Karkonosze. Przed sobą mamy jak na dłoni Halę Szrenicką, Szrenicę, Kocioł łabskiego, Śnieżne Kotły... . Widoki i piwo zanabyte w budce na samym szczycie szybko uśmierzają ból, który towarzyszył nam przez ostatni kilometr. Wykręcamy pot z koszulek i kontynuujemy dalej wzdłuż czerwonego szlaku, na szczęście bez większych niespodzianek [foto].
 

 

Kopalnia kwarców „Stanisław”
Szlak wyprowadza nas prosto na hałdę kamieni, które wydobywano w tutejszej kopalni [foto]. Po krótkich poszukiwaniach odnajdujemy asfalt (szlak rowerowy nr 2 i 8). O pomyłce nie ma mowy bo jest to jedyna asfaltowa droga w w tej okolicy. Wciskamy gaz do dechy i jedziemy w dół aż do Rozdroża pod Cichą Równią.
 

mapka
Rozdroże pod Cichą Równią
Skręcamy w prawo i trasą nr 8 i 9 a następnie żółtym szlakiem docieramy do Rozdroża pod Kopą. Żółty szlak prowadzi prosto a my skręcamy w lewo i szlakiem czerwonym zjeżdżamy do Mokrej przełęczy. Ten odcinek nie należy do przyjemnych ze względu na głębokie koleiny spowodowane ulewnymi deszczami.
 
mapka

mapka

Mokra Przełęcz
Zostawiamy szlak czerwony, który staje się nieprzejezdny, skręcamy w lewo, a po chwili na skrzyżowaniu w prawo. Dojeżdżamy do rozwidlenia i tutaj obojętnie którą drogą dojeżdżamy do asfaltu (wybierając na rozwidleniu drogę na prawo zaoszczędzimy trochę wysokości i kilometrów).  Na drodze asfaltowej skręcamy w prawo pod górę i po chwili dojeżdżamy do skrzyżowania z drewnianym schronem. Kierujemy się w stronę Polany Izerskiej asfaltem za znakami niebieskimi oraz ER-2 i trasą nr 10.
 
mapka

 

Polana Izerska
Jeżeli z lewej strony widzimy drewniany budynek przypominający stodołę oraz fundamenty jakiegoś większego domu, który kiedyś musiał tutaj stać to znaczy, że dojechaliśmy na Polanę Izerską. Tutaj podejmujemy życiową decyzję. Cokolwiek byśmy nie wybrali i tak łatwo nie będzie, a do wyboru mamy dwie opcje:

opcja południowa – czyli skręcamy w lewo i objeżdżamy masyw Świeradowca i Stogu Izerskiego zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara  przez Łącznik. Droga zwana telefoniczną nie jest oznakowana, pnie się montonnie cały czas pod górę i zamiast różami usłana jest luźnym tłuczniem.

opcja północna – czyli jedziemy komfortowym asfaltem prosto w dół za znakami ER-2, a potem skręcamy ostro pod górę okrążając Stóg Izerski w przeciwnym kierunku.

Dalszy opis dotyczy wersji asfaltowej: jedziemy prosto w dół i po chwili za zakrętem wyłania się widoczek, którego tak naprawdę nie chcielibyśmy zobaczyć [foto]. Tam na górę trzeba będzie się wspiąć. Może jednak opcja południowa byłaby lepsza? Być może, ale jest już za późno na zmianę decyzji. Póki, co mamy przed sobą jeszcze trochę zjazdu o spadku wystarczającym do tego, aby pobić swój własny rekord prędkości. Uwaga na mikrobusy i piesze pielgrzymki! Poza tym koncentrując uwagę na liczniku łatwo popełnić fatalny błąd - przeoczenie skrzyżowania i zjazd do Świeradowa może kosztować masę energii!

Nic w przyrodzie nie ginie – utraconą wysokość trzeba odzyskać, w tym przypadku z kilkuset metrową nawiązką. Na najbliższym skrzyżowaniu porzucamy ER-2 i skręcamy w lewo pod górę. Zaczynamy małą asfaltową drogę krzyżową, której ostatnia stacja znajduje się na szczycie Stogu Izerskiego, czyli 300 m wyżej.
 

mapka
Stóg Izerski
Wreszcie na górze. W nagrodę za wspinaczkę dostajemy miejsce siedzące w bufecie wśród tłumu niemieckojęzycznych pensjonariuszy pobliskich sanatoriów, których masowo wwożą na górę mikrobusy albo "Izery Ekspres" [foto]. Nic więc dziwnego że piwo w schronisku kosztuje tyle ile kosztuje, czyli 6 pln, a jedzenie... szkoda słów. Na szczęście widoki są jeszcze darmowe [foto].

Po zlustrowaniu menu, zawiedzeni i z pustym żołądkiem możemy rozpocząć odwrót. Szlakiem zielono-żółtym lub asfaltem docieramy do przełęczy Łącznik. Stąd można dostać się na Czeską stronę przez przejście turystyczne na Smrku i zahaczając o piwiarnie w Jizerce wrócić do Polski w okolicach Orla. My jednak od razu kierujemy się do Orla najkrótszą drogą, czyli przez Polanę Izerską.

mapka
Polana Izerska
Na Polanę docieramy "drogą telefoniczną", która stanowiła południową opcję podjazdu. Stąd znaną już trasą podążamy prosto asfaltową ścieżką w dół aż do schroniska Orle, cały czas za znakami ER-2. Asfalt kończy się przy Chatce Górzystów. Po drodze musimy jeszcze tylko pokonać w bród dwa potoki [foto1, foto2] jeśli do tej pory nie naprawiono mostków zmytych przez powódź z sierpnia 2006 r.
 
mapka
Schronisko Orle
W schronisku wreszcie można kupić coś do jedzenia w przyzwoitej cenie, np. surową kiełbaskę (6pln), którą można własnoręcznie upiec na ognisku [foto]. Powrót do Szklarskiej Poręby można odbyć szosą E-65 lub dobrze już znaną trasą ER-2. Na liczniku powinno wybić coś około 60 km.
 

 [strona główna]   [strona rowerowa]