Hala Sz. - Jakuszyce - Jizerka - Smedava - Harrachov - Jakuszyce - Kamieńczyk

  "Na piwo do minibrowaru"

   Dystans: 67 km
   Maks. wysokość: 1320 m n.p.m.
   Rekomendowany rower: MTB, treking
   Stopień trudności: ******

 

Trasa jest rozszerzeniem wycieczki „Na piwo do Jizerki”. Modyfikacja polega z grubsza na tym, że nie startujemy i kończymy w Jakuszycach, ale zaczynamy z Hali Szrenickiej natomiast kończymy na Kamieńczyku. Poza tym z Jizerki zamiast prosto do Harrachova jedziemy dalej aż do Smedavy.

Trasa nie należy do najtrudniejszych, ponieważ prowadzi głównie w dół i w dodatku przeważnie asfaltowymi ścieżkami. Jednak z powodu dystansu oraz konieczności podejścia w dwóch miejscach można, co nieco poczuć w nogach. Z tego względu również i tym razem nie zabieramy ze sobą przysłowiowej teściowej, no chyba że teściowa prezentuje lepszą kondycję od naszej. Ale po kolei:

[Mapa-Profil trasy]

Opis

Foto/mapa

Hala Sz. - Jakuszyce
Zaczynamy na Hali Szrenickiej i kierujemy się na turystyczne przejście graniczne przy skałkach "Twarożnik". Przez Vosecką Boudę żółtym szlakiem docieramy do skrzyżowania z asfaltową drogą (na liczniku powinno wybić ok. 3 km). Do tego momentu jedziemy tak jak w opisie trasy "Na piwo nad Mumlavski wodospad" .

Dalej, zamiast prosto w dół tak jak w przypadku wspomnianej trasy do wodospadu, skręcamy w prawo i jedziemy cyklotrasą nr 2 (szlak zielony), która trawersuje zbocze na wysokości 1000-1200 m n. p.m.  Jest to jedna z piękniejszych widokowo tras w Karkonoszach. Co więcej jest sporo zjazdów, na których można nieco poszaleć nie tracąc przy tym wysokości. Zjazdy zazwyczaj kończą się podjazdami, więc przynajmniej do połowy wjeżdżamy z rozpędu – 40 km/h pod górkę nie jest wcale przesadą! Po drodze jest kilka rozjazdów. Trzymamy się asfaltu, a w przypadku wątpliwości kierujemy się starą zasadą  – jak nie wiesz gdzie to do góry. 

Dojeżdżamy do głównej drogi, którą jedziemy w prawo pod górę kilkaset metrów, aż docieramy do granicy samochodowej w Jakuszycach. W tym miejscu licznik powinien pokazać coś koło 17 km.
 

 

 

 

 

 

 

[Foto_sat]

Jakuszyce - Jizerka
Przekraczamy granicę i wjeżdżamy z powrotem do Polski. Jedziemy jeszcze trochę pod górę i przed kompleksem budynków stanowiących zaplecze dla narciarstwa biegowego skręcamy w lewo. Przejeżdżamy przez nieczynne torowisko i jadąc międzynarodowym szlakiem rowerowym ER-2 dojeżdżamy do schroniska Orle. Tutaj kończy się asfalt. 

Dalej jedziemy do Jizerki po czeskiej stronie zgodnie z opisem bliźniaczej trasy "Na piwo do Jizerki".
 

Foto:
1  2  3  4 
5  6  7

Jizerka - Smedava
Zjeżdżamy z betonowej drogi na drogę asfaltową przecinającą wioskę. Skręcamy w prawo i jedziemy początkowo pod górę, a potem po równym i w dół, cały czas prosto bez zastanawiania się. Droga jest wyłączona z ruchu samochodowego jednak ruch kołowy (chodzi o koła ze szprychami) jest w weekendy dość spory i podczas zjazdów trzeba mieć ten fakt na uwadze – może się zdarzyć, że za zakrętem pojawi się nagle rower z przyczepką, a w nim dwoje niemowląt albo jakiś siedemdziesięcioparoletni senior na MTB. 

Dojeżdżamy wreszcie do Smedavy i ze zdziwieniem odkrywamy, że nie jest to żadna miejscowość tylko olbrzymi parking z zapleczem restauracyjnym, gdzie co weekend swoje samochody parkuje połowa Knedlandii, tej rowerowej ma się rozumieć.
 


[Foto_sat]

Foto: 8 9

Smedava-Sous
Zaczynamy wielki odwrót. Ruszamy główną drogą w lewo, oczywiście pod górę. Po jakimś czasie mijamy z lewej szlak łącznikowy. Tutaj dojechalibyśmy skręcając pół godziny wcześniej w lewo z drogi Jizerka-Smedava  (kierunek Kurovci).

Wreszcie nogi mogą odpocząć, bowiem zaczynamy zjazd. Po kilkunastu kilometrach dojeżdżamy do malowniczego zalewu z zabytkową tamą w miejscowości Sous.
 

Foto:
10 11 12 

Sous-Harrachov
Dalej do Harrahova jedziemy tak samo jak w cytownej bliźniaczej trasie. Po drodze obowiązkowo zatrzymujemy się na piwo i smażony ser ( przy drodze po prawej za PKP Korenov).
 

 

Harrachov
W Harrachovie przecinamy główną drogę i kierujemy się za drogowskazami „Muzeum Skla” albo prościej w kierunku najwyższego w okolicy komina, który będzie się pojawiał od czasu do czasu gdzieś na horyzoncie między budynkami. Gdy dojedziemy do huty szkła, olewamy muzeum po lewej, olewamy sklep ze szklanym badziewiem po prawej i kierujemy się wprost do głównego budynku z olbrzymim napisem nad drzwiami „Pivovar Novosad”. Wchodzimy na górę, zajmujemy miejsce przy stoliku i wreszcie nagroda, po którą jechaliśmy tyle kilometrów: świeże, duże, zimne pszeniczne piwko uważone w stojących obok miedzianych mini-kadziach. Szkoda tylko, że nie można pozwolić sobie na więcej, bowiem do domu zostało jeszcze parę km. Za to do woli i za darmo można najeść się półproduktu w postaci słodu, który leży na każdym stole.
 


[Foto_sat]

Foto:
13  14  15 
16

Harrachov-Kamieńczyk
Do schroniska nad Kamieńczykiem dojeżdżamy na dwojaki sposób: drogą, czyli do Jakuszyc pod górę, a dalej w dół E-65 albo od Jakuszyc trasami rowerowymi, zgodnie z tym co zostało opisane  przy okazji wycieczki „Na piwo nad Mumlavski wodospad”.

Na Kamieńczyku licznik powinien wskazać około 67 km (wliczając w to przejażdżkę po Harrachovie). Jeśli nocujemy na Hali to oczywiście wołamy o pomoc i modlimy się, że ktoś zjedzie i zabierze nas z rowerem na górę :)

 

 

 [strona główna]   [strona rowerowa]