Trasa jest
rozszerzeniem wycieczki „Na
piwo do Jizerki”. Modyfikacja polega z grubsza na tym, że
nie startujemy i kończymy w Jakuszycach, ale zaczynamy z Hali
Szrenickiej natomiast kończymy na Kamieńczyku. Poza tym z Jizerki
zamiast prosto do Harrachova jedziemy dalej aż do Smedavy.
Trasa nie należy do
najtrudniejszych, ponieważ prowadzi głównie w dół i w dodatku
przeważnie asfaltowymi ścieżkami. Jednak z powodu dystansu oraz
konieczności podejścia w dwóch miejscach można, co nieco poczuć w
nogach. Z tego względu również i tym razem nie zabieramy ze sobą
przysłowiowej teściowej, no chyba że teściowa prezentuje lepszą
kondycję od naszej. Ale po kolei:
[Mapa-Profil
trasy]
|
Opis |
Foto/mapa |
|
Hala Sz. -
Jakuszyce
Zaczynamy na Hali Szrenickiej i kierujemy się na turystyczne
przejście graniczne przy skałkach "Twarożnik". Przez Vosecką Boudę
żółtym szlakiem docieramy do
skrzyżowania z asfaltową drogą (na liczniku powinno wybić ok. 3 km).
Do tego momentu jedziemy tak jak w opisie trasy "Na
piwo nad Mumlavski wodospad" .
Dalej, zamiast prosto w dół tak jak w
przypadku wspomnianej trasy do wodospadu, skręcamy w prawo i
jedziemy cyklotrasą nr 2 (szlak zielony),
która trawersuje zbocze na wysokości 1000-1200 m n. p.m. Jest to
jedna z piękniejszych widokowo tras w Karkonoszach. Co więcej jest
sporo zjazdów, na których można nieco poszaleć nie tracąc przy tym
wysokości. Zjazdy zazwyczaj kończą się podjazdami, więc przynajmniej
do połowy wjeżdżamy z rozpędu – 40 km/h pod górkę nie jest wcale
przesadą! Po drodze jest kilka rozjazdów. Trzymamy się asfaltu, a w
przypadku wątpliwości kierujemy się starą zasadą – jak nie wiesz
gdzie to do góry.
Dojeżdżamy do głównej drogi, którą jedziemy w
prawo pod górę kilkaset metrów, aż docieramy do granicy samochodowej
w Jakuszycach. W tym miejscu licznik powinien pokazać coś koło 17
km.
|
[Foto_sat] |
|
Jakuszyce -
Jizerka
Przekraczamy granicę i wjeżdżamy z powrotem do Polski. Jedziemy
jeszcze trochę pod górę i przed kompleksem budynków stanowiących
zaplecze dla narciarstwa biegowego skręcamy w lewo. Przejeżdżamy
przez nieczynne torowisko i jadąc międzynarodowym szlakiem rowerowym
ER-2 dojeżdżamy do schroniska Orle. Tutaj kończy się asfalt.
Dalej jedziemy do
Jizerki po czeskiej stronie zgodnie z opisem bliźniaczej trasy
"Na piwo do Jizerki".
|
Foto:
1
2
3
4
5
6
7 |
|
Jizerka
- Smedava
Zjeżdżamy z betonowej drogi na drogę asfaltową przecinającą wioskę.
Skręcamy w prawo i jedziemy początkowo pod górę, a potem po równym i
w dół, cały czas prosto bez zastanawiania się. Droga jest wyłączona
z ruchu samochodowego jednak ruch kołowy (chodzi o koła ze
szprychami) jest w weekendy dość spory i podczas zjazdów trzeba mieć
ten fakt na uwadze – może się zdarzyć, że za zakrętem pojawi się
nagle rower z przyczepką, a w nim dwoje niemowląt albo jakiś
siedemdziesięcioparoletni senior na MTB.
Dojeżdżamy
wreszcie do Smedavy i ze zdziwieniem odkrywamy, że nie jest to żadna
miejscowość tylko olbrzymi parking z zapleczem restauracyjnym, gdzie
co weekend swoje samochody parkuje połowa Knedlandii, tej rowerowej
ma się rozumieć.
|
[Foto_sat]
Foto: 8
9 |
|
Smedava-Sous
Zaczynamy wielki odwrót. Ruszamy główną drogą w lewo, oczywiście pod
górę. Po jakimś czasie mijamy z lewej szlak łącznikowy. Tutaj
dojechalibyśmy skręcając pół godziny wcześniej w lewo z drogi
Jizerka-Smedava (kierunek Kurovci).
Wreszcie nogi
mogą odpocząć, bowiem zaczynamy zjazd. Po kilkunastu kilometrach
dojeżdżamy do malowniczego zalewu z zabytkową tamą w miejscowości
Sous.
|
Foto:
10
11
12
|
|
Sous-Harrachov
Dalej do Harrahova jedziemy tak samo jak w cytownej bliźniaczej
trasie. Po drodze obowiązkowo
zatrzymujemy się na piwo i smażony ser ( przy drodze po prawej za
PKP Korenov).
|
|
|
Harrachov
W Harrachovie przecinamy główną drogę i kierujemy się za
drogowskazami „Muzeum Skla” albo prościej w kierunku najwyższego w
okolicy komina, który będzie się pojawiał od czasu do czasu gdzieś
na horyzoncie między budynkami. Gdy dojedziemy do huty szkła,
olewamy muzeum po lewej, olewamy sklep ze szklanym badziewiem po
prawej i kierujemy się wprost do głównego budynku z olbrzymim
napisem nad drzwiami „Pivovar
Novosad”. Wchodzimy na górę, zajmujemy miejsce przy
stoliku i wreszcie nagroda, po którą jechaliśmy tyle kilometrów:
świeże, duże, zimne pszeniczne piwko uważone w stojących obok
miedzianych mini-kadziach. Szkoda tylko, że nie można pozwolić sobie
na więcej, bowiem do domu zostało jeszcze parę km. Za to do woli i
za darmo można najeść się półproduktu w postaci słodu, który leży na
każdym stole.
|
[Foto_sat]
Foto:
13
14
15
16 |
|
Harrachov-Kamieńczyk
Do schroniska nad Kamieńczykiem dojeżdżamy na dwojaki sposób: drogą,
czyli do Jakuszyc pod górę, a dalej w dół E-65 albo od Jakuszyc
trasami rowerowymi, zgodnie z tym co zostało opisane przy
okazji wycieczki „Na
piwo nad Mumlavski wodospad”.
Na Kamieńczyku licznik powinien wskazać około 67 km
(wliczając w to przejażdżkę po Harrachovie). Jeśli nocujemy na Hali
to oczywiście wołamy o pomoc i modlimy się, że ktoś zjedzie i
zabierze nas z rowerem na górę :)
|
|
[strona
główna] [strona
rowerowa]
|