|
"Tylko
dla orłów, czyli piwo na Przełęczy Karkonoskiej"
Maks. wysokość:
1198 m n.p.m.
Rekomendowany rower: MTB, treking

Tym razem poważna
górska wspinaczka. Drapiemy się tam gdzie nas nie swędzi, czyli na
Przełęcz Karkonoską [foto:
1
2]. Na nieformalnej
liście najtrudniejszych
polskich podjazdów jest on umieszczony na pierwszym miejscu w
kategorii asfalty. Celowo na wstępie nie podaliśmy ani dystansu,
ani stopnia trudności. Zaczynając klasycznie, czyli od wysokości nieco
ponad 300 m. n.p.m. (Podgórzyn) dystans wyniesie około 12 km i
wtedy podjazd rzeczywiście może zasługiwać na podium. My zaczynamy
wjazd od Przesieki dokąd ze
Szklarskiej Poręby można najprościej i najszybciej dotrzeć Drogą pod
Reglami, wzdłuż której poprowadzono znany nam już szlak rowerowy
ER-2.
Po dojechaniu do
Przesieki cały czas kierujemy się za znakami ER-2,
niebieskiego szlaku
pieszego i czarnego rowerowego. Mijamy ostatnie zabudowania (650 m.n.p.m) i przed nami
najtrudniejszy odcinek.
Na skrzyżowaniu z
Drogą Sudecką (850 m.n.p.m.) opuszczamy ER-2, który skręca w lewo w
kierunku Borowic. My jedziemy prosto pod górę niebieskim szlakiem pieszym i
czarnym rowerowym. O tym, że nie będzie lekko już na wstępie informują
napisy na asfalcie [foto
3]. Niestety nie chodzi o zawartość alkoholu w
piwie, które czeka na nas na górze. Ostatnie 2 km dają popalić
[foto 4]. Nie widać tego na zdjęciu ale po drodze trzeba pokonać fragmenty o 30%
nachyleniu.
Jesteśmy na górze [foto
5]. Zwycięstwo
lepiej smakuje, gdy się je uczci szklaneczką piwa - zamieniamy więc
procenty drogowe na te w żółtym płynie. W najbliższej okolicy do
wyboru mamy niestety tylko dwa warianty: schronisko "Odrodzenie" po
polskiej stronie i Spindlerovą Boudę po czeskiej [foto
6]. Jeśli zdecydujemy
się na czeskie piwo (40 KC) lepiej nie zaglądać do karty dań.
Spindlerova Bouda od jakiegoś czasu
pełni rolę *** hotelu i ceny, jak na knedlandię są wysokie. Poza tym
do rachunku doliczają serwis i jeszcze jakieś tam inne usługi, chyba
łacznie z myciem
talerzy. W każdym razie rachunek za pstrąga "a la miller" wcale nie
musi się pokrywać z
cennikiem.
Dalsza trasa z przełęczy zależy od
pogody, kondycji, czasu i miejsca skąd wyruszyliśmy. Można zjechać do
Spindlerovego Mlyna lub pojechać w kierunku zachodnim, a potem czarnym
szlakiem pieszym tzw. Petrovką, w dół do trasy ER-2 w okolicach
Jagniątkowa. Ponieważ Petrovka jest legalnie przejezdna tylko raz w
roku podczas maratonu MTB, proponujemy powrót tą samą drogą, którą
przyjechaliśmy.
Podobno lokalesi potrafią na zjeździe
osiągnąć nawet 90 km/h! Na pewno nie jest to możliwe na rowerze
wyścigowym, czy trekingu. Asfalt jest dziurawy i wyboisty. O ile
dziury widać z daleka i można je ominąć, o tyle wyboje przy dużej
prędkości pozostają niewidoczne do ostatniego momentu kiedy jest już
za późno na hamowanie. Niemniej jednak na rowerze z szerokimi oponami
i amortyzowanym widelcem prędkość 60-70 km/h jest w miarę bezpieczna,
przy założeniu że na trasie nie ma wielu turystów pieszych.
Na skrzyżowaniu można pojechać prosto po
własnych śladach lub dłuższą drogą przez Wodospad Podgórnej.
Wybierając wariant z wodospadem skręcamy w prawo na Drogę Sudecką, a
następnie za cmentarzykiem wojennym w lewo na
żółty szlak. Na
skrzyżowaniu przy ujęciu wody szlak żółty wiedzie w lewo, a my
skręcamy w prawo i nie oznakowaną drogą zjeżdżamy do szlaków czarnego
i zielonego. Kierując się za tymi znakami dojedziemy do Wodospadu
Podgórnej [foto
7
8
9
10], a stamtąd już tylko krótkie podejście do głównej
drogi i szlaku ER-2 w Przesiece.
[strona
główna] [strona
rowerowa]
|